Ray-Ban Meta to smart okulary, które kupiłem za własne pieniądze ponad rok temu - i wciąż je noszę. To dość dużo jak na gadżet, bo większość technologicznych nowinek ląduje u mnie w szufladzie po kilku tygodniach. Co takiego mają te okulary, że wytrzymały próbę czasu? I czy po roku entuzjazm się utrzymał, czy raczej znam już każdą wadę na pamięć?
Odpowiedź jest zaskakująco pozytywna, ale z kilkoma poważnymi zastrzeżeniami.
Jak działają zdjęcia i filmy z Ray-Ban Meta?
Zacznijmy od tego, po co większość osób kupuje te okulary - od kamery. Specyfikacja to 12-megapikselowy ultraszerokokątny obiektyw, 32 GB pamięci wewnętrznej i możliwość nagrywania filmów do trzech minut (Meta wydłużyła limit z jednej minuty w aktualizacji). Zdjęcia i filmy lądują automatycznie w aplikacji MetaAI na telefonie przez Wi-Fi.
Pierwsze co rzuca się w oczy - zdjęcia są technicznie “nieudane”. Kadry bywają przekrzywione, kompozycja przypadkowa, perspektywa nietypowa. I właśnie to jest ich największa zaleta. To nie są zdjęcia na Instagrama - to autentyczne ujęcia momentów, w których naprawdę uczestniczysz.
W Macedonii z kolegami trafiliśmy na degustację wina w małej rodzinnej winnicy. Świetna atmosfera, właściciel nalewa kolejne roczniki. Wystarczyło dotknąć oprawki - nawet nie przerywając rozmowy, nawet nie odwracając wzroku. Kadr może niedoskonały, ale za to prawdziwy. Na wyciągnięcie telefonu, odblokowanie, otwarcie aparatu i kadrowanie bym się nie zdecydował, bo to by zepsuło chwilę.
Szerzej o tym, dlaczego robienie zdjęć telefonem może sabotować nasze wspomnienia, piszę w osobnym artykule - tam jest fascynująca neurobiologia tego zjawiska.
Co z jakością techniczną?
Jakość zdjęć w dziennym świetle jest dobra - nie rewelacyjna, ale wystarczająca do dokumentowania wspomnień. W słabym oświetleniu spada zauważalnie. Filmy są przyzwoite, choć mają jedno duże ograniczenie - format jest wyłącznie pionowy. Podejrzewam, że optyka pozwalałaby na poziomy, ale Meta promuje Instagram, nie YouTube.
Od premiery okularów Meta wypuściła mnóstwo aktualizacji - poprawiła się jakość zdjęć, wydłużono czas nagrywania, dodano nowe funkcje. To budzi optymizm co do przyszłych generacji.
Czy Ray-Ban Meta nadają się do rozmów telefonicznych?
To było moje największe pozytywne zaskoczenie. Idę ulicą, dotykam oprawki, rozmawiam - ręce wolne, zero kabli, zero szperania po kieszeniach. 5 mikrofonów dobrze zbiera dźwięk i izoluje szumy, a rozmówca raczej nie pozna, że gadasz z okularów zamiast z telefonu.
Otwarte głośniki nie działają jak boombox - otoczenie nie słyszy Twojej rozmowy przy normalnej głośności. To zaskakująco praktyczna funkcja, bo łączy coś banalnego (rozmowę) z czymś fundamentalnym - możliwością pozostania obecnym w otoczeniu.
Jakie są największe wady Ray-Ban Meta?
Po roku intensywnego użytkowania znam już wszystkie bolączki. Niektóre są drobne, jedna okazała się poważna.
Fotochromy - mój największy błąd przy zakupie
Mój model ma szkła Transitions, czyli fotochromy ciemniejące pod wpływem UV. W teorii genialne - jedne okulary do wszystkiego. W praktyce:
- Na słońcu ciemnieją za wolno - oczy bolą zanim szkła zdążą zareagować
- Nawet po ściemnieniu nie są tak ciemne jak klasyczne okulary przeciwsłoneczne
- W samochodzie nie działają wcale - szyby mają filtr UV, a to właśnie UV odpowiada za ciemnienie
Efekt? Noszę ze sobą drugą parę okularów. Gdybym dziś wybierał, wziąłbym ciemne szkła z polaryzacją - nosiłbym je znacznie częściej.
Bateria i dźwięk
Bateria trzyma parę godzin w trybie czuwania. Przy intensywnym filmowaniu lub rozmowach realnie wytrzymuje około dwóch godzin pełnego obciążenia. Ładowarka w futerale zapewnia kolejne 8 cykli ładowania - w praktyce wystarczy na kilka dni bez gniazdka.
Dźwięk muzyczny jest słaby - w tej generacji nikt nie będzie celowo słuchał muzyki z okularów. Do przeglądania rolek na Instagramie czy oglądania krótkich filmów jest wystarczający, ale porównanie z XREAL Air 2 Pro pod względem audio wypada podobnie rozczarowująco. Jeśli szukacie okularów AR z większym ekranem do oglądania filmów, to zupełnie inna kategoria sprzętu.
AI w Polsce - na razie rozczarowanie
Okulary przyjmują polecenia głosowe i działają one bez problemu. Natomiast pełne AI w Polsce jest niedostępne. W praktyce odpowiedzą na pytanie o pogodę, włączą nagrywanie, powiadomią o wiadomości - ale to nie jest ten poziom inteligencji, o którym mówi marketing. Aplikacja ironicznie nazywa się MetaAI - AI bez AI.
Meta nie spieszy się z rozszerzaniem dostępności, bo sprzedaż i tak przekracza możliwości produkcyjne. Mam nadzieję, że z czasem pełne AI dotrze i do Polski.
Jak Ray-Ban Meta wypadają na tle konkurencji?
Po przejrzeniu rynku widzę wyraźny wzorzec - każde smart okulary rozwiązują inny problem, a Ray-Ban Meta wygrywają w jednej konkretnej niszy.
- XREAL Air 2 Pro (~2000 zł) - to nie okulary, to wirtualny ekran. Do grania i oglądania filmów, ale wymagają kabla i mają sporo ograniczeń
- Vuzix (od 2000 zł) - rozwiązania profesjonalne, przemysłowe. Na randkę w nich nie pójdziesz
- Apple Vision Pro (~23 000 zł) - nawet Tim Cook ich nie używa, co dużo mówi o nieistniejącym problemie, który ten sprzęt próbuje rozwiązać
- Snap Spectacles - po ośmiu latach i pięciu generacjach Snapchat nadal nie wie, co robi
- Tanie okulary Xiaomi, Huawei - audio bez kamery, inny problem
Sukces Ray-Ban Meta nie wynika z tego, co potrafią. Wynika z tego, czego nie robią - nie udają czegoś więcej niż okulary. Wyglądają jak zwykłe Ray-Bany. Przez rok noszenia miałem może pięć sytuacji, gdy ktoś zapytał “co to za okulary?”. Ta społeczna niewidzialność to fundamentalna przewaga nad każdym innym produktem w kategorii.
Cztery czerwone flagi - kiedy NIE kupować?
Zanim wydasz pieniądze, sprawdź czy nie zaznaczysz więcej niż dwóch punktów:
- Myślisz o nich głównie jako o kamerze - to droga do rozczarowania. Są okularami z bonusem, nie kamerą w przebraniu
- Tworzysz content i lubisz kontrolować każdy piksel - te okulary to antyteza perfekcyjnego kadru
- Oczekujesz baterii na cały dzień - 2-3 godziny intensywnego użytkowania to maksimum
- Chcesz pełnego AI w Polsce - na razie tylko podstawowe komendy głosowe
Jeśli zaznaczyłeś więcej niż dwa punkty, poczekaj na trzecią generację albo rozwój rynku.
Czy Ray-Ban Meta warto kupić w 2025 roku?
Po ponad roku mogę powiedzieć jedno - najlepsza technologia to ta, której nie zauważasz. Ray-Ban Meta nie zmieniły tego, co dokumentuję, ale bardzo zmieniły sposób, w jaki to robię. Paradoksalnie pozwoliły mi fotografować więcej, myśląc o tym mniej.
Kupuj, jeśli zależy Ci na łapaniu momentów bez przerywania ich przeżywania - i akceptujesz, że to okulary z bonusem, nie sprzęt do profesjonalnego nagrywania. Weź ciemne szkła z polaryzacją zamiast fotochromów. A oficjalnej dystrybucji w Polsce nadal nie ma - szukaj na OLX lub w polskiej grupie na Facebooku poświęconej tym okularom.
Za 5 lat większość nowych okularów będzie miała opcję smart - tak jak dziś każdy zegarek może być smartwatchem. Ray-Ban Meta to początek tej rewolucji i jak na początek, wypada zaskakująco dobrze.
Ciekawi Cię, dlaczego Meta wygrała rynek smart glasses, gdy Google i Snapchat spalili miliardy? Opisuję to w analizie strategii sukcesu Meta Ray-Ban. A jak wyglądała historia porażek smart glasses - od Google Glass przez pięć generacji Spectacles - to osobna, fascynująca opowieść.
Więcej recenzji gadżetów i analiz technologii na kanale Wydanie Zbiorcze.