Wróć do artykułów

HoverAir X1 Pro - recenzja drona selfie po wakacjach

Testowałem HoverAir X1 Pro w Norwegii i Turcji. Ekranik OLED, śledzenie 42 km/h, 15 trybów lotu - co działa, a co rozczarowuje w praktyce.

drony HoverAir X1 Pro recenzja drony autonomiczne gadżety

HoverAir X1 Pro to dron selfie, który obiecuje filmowanie wakacji bez nauki pilotażu. Wypożyczyłem go za własne pieniądze, zabrałem do Norwegii i Turcji, a potem zwróciłem - i mogę powiedzieć szczerze, co działa, a co nie. Jego największa zaleta okazała się jednocześnie największą wadą.

Ekranik OLED - dlaczego to zmienia wszystko?

Pierwsza rzecz, która zaskoczyła mnie najbardziej. Monochromatyczny ekranik OLED i mini joystick na obudowie drona brzmią banalnie, ale w praktyce robią ogromną różnicę. Około 95% ujęć, które nagrałem podczas testów, powstało bez wyjmowania telefonu z kieszeni.

Z kieszeni wyciągałem drona, nie smartfon. To fundamentalna zmiana w porównaniu z konkurencją, gdzie trzeba rozstawić drona, uruchomić aplikację, poczekać na połączenie między telefonem a dronem, wybrać tryby - a w tym czasie znajomi zdążą się znudzić czekaniem na to “fantastyczne ujęcie”.

Z HoverAir X1 Pro sekundę po wyjęciu z kieszeni wybierasz tryb lotu na ekraniku. Dron ma też diodę statusową - zielona oznacza lot, czerwona nagrywanie. Na ekraniku zmienisz tryby nagrywania, ustawisz odległość i wysokość lotu. Podstawowe informacje, ale w zupełności wystarczające. W porównaniu z klikaniem na telefonie to magicznie proste doświadczenie.

Jak działa system śledzenia i dlaczego jest tak dobry?

Zachowanie HoverAir X1 Pro w powietrzu podczas śledzenia zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Jest szybki, dokładny i dobrze trzyma prędkość - producent deklaruje śledzenie do 42 km/h, najszybsze w tej klasie dronów.

YouTuber DC Rainmaker przeprowadził test The Gauntlet - tor przeszkód przez las z ostrymi zakrętami. HoverAir przeleciał bez problemów.

Jak to możliwe? Dron wykorzystuje dwa systemy jednocześnie. Kamera rozpoznaje osobę i mapuje otoczenie - drzewa, budynki, teren. Żyroskopy i akcelerometry mierzą przyspieszenie i kąty przechyłu. Te systemy razem tworzą wytyczne lotu w czasie rzeczywistym, zapewniając precyzyjne pozycjonowanie bez GPS-a. Oznacza to, że dron działa też w lesie i w pomieszczeniach.

Co ciekawe, ten sam mechanizm sterowania działa na identycznej zasadzie jak w robotach odkurzających. One też nie mają GPS-a i używają kamer oraz sensorów do mapowania otoczenia. Różnica polega na tym, że odkurzacz operuje w 2D i przy niskich prędkościach, a HoverAir realizuje to samo zadanie w trzech wymiarach i przy znacznie wyższych prędkościach.

15 trybów autonomicznych - co potrafią?

Różnorodność ujęć to klucz do ciekawego materiału. Nie chcesz mieć 50 klipów z tym samym kątem kamery - do tego wystarczy telefon. HoverAir X1 Pro oferuje aż 15 trybów lotu, każdy z dodatkowymi parametrami do dostosowania:

  • Follow - dron leci za tobą, przed tobą lub obok
  • Orbit - okrążanie w kółku lub po spirali
  • Bird’s Eye - lot do góry z kamerą skierowaną w dół
  • Reveal - widok oddala się od ciebie, ujawniając tło
  • Dolly Track - słynny efekt znany z filmów Hitchcocka
  • Dedykowane tryby dla narciarzy i rowerzystów

Każdy tryb działa autonomicznie przez przyciski na dronie. Wybierasz, startuje, robi swoje i wraca. Zero telefonu.

Czas lotu i wytrzymałość - jak wypada w praktyce?

Producent deklaruje 16 minut na jednej baterii. Mój najdłuższy lot w trybie autonomicznym trwał 14 minut i zostało jeszcze około 15% baterii - lot w Turcji, w upale, dron za mną na wysokości 2 metrów podczas spaceru promenadą.

Realnie w nieidealnych warunkach, licząc różne starty, lądowania i zmiany trybów, to jakieś 13 minut. Dodatkowe baterie są koniecznością, ale na szczęście są małe i lekkie.

Odporność fizyczna zasługuje na osobny akapit. HoverAir X1 Pro waży tylko 190 gramów, ale materiał obudowy jest niesamowity - lżejszy niż włókno węglowe, ale elastyczny. Zgina się przy uderzeniu i wraca do kształtu. Miałem okazję to sprawdzić wielokrotnie - dron uderzył w latarnię, w drzewo, spadł z kilkunastu metrów na trawę. Za każdym razem odcinał silniki, spadał, i po chwili latał dalej bez śladu uszkodzeń. To daje dużo pewności w codziennym użytkowaniu.

Jakie są największe wady HoverAir X1 Pro?

Nie samymi zachwytami żyje recenzent. Oto problemy, które odkryłem podczas dwóch tygodni testów:

Śledzenie tylko właściciela. Dron śledzi wyłącznie osobę, która go uruchomiła. Nie przełączysz go w trakcie lotu na inny obiekt ani na inną osobę. Można go uruchomić skierowanego na kogoś innego, ale wtedy ma problem z rozpoznawaniem. Żeby nagrać prosty film pomnika, musiałem uciekać z kadru.

Zasięg WiFi to tylko 50 metrów. Dla drona wakacyjnego to stresująco mało. Można dokupić urządzenie Beacon z kolorowym ekranem i zasięgiem do kilometra, ale kosztuje prawie tyle co połowa drona. Pełna kontrola wymaga zestawu Beacon plus dwa joysticki - i wtedy cena kompletu robi się gigantyczna.

Widoczki tylko statycznie. Bez telefonu lub Beacona nagrasz widoki tylko w bardzo statycznych, zaprogramowanych ujęciach. Brakuje elastyczności - dron potrafi polecieć 30 metrów w górę i nagrać widok dookoła, ale nie umie zrobić kółka tam na górze. Może się tylko obrócić wokół własnej osi.

Jakość obrazu w nocy. Wieczorami, gdy jest mniej światła, pojawiają się widoczne szumy. Za dnia obraz jest świetny, ale po zmierzchu jakość zauważalnie spada.

Dla kogo HoverAir X1 Pro jest idealny?

Gdyby nie cena, już bym go kupił. To jedno z najbardziej zaskakujących urządzeń, jakie testowałem. Ale to nie jest dron dla każdego.

Dla rowerzysty czy narciarza, który chce mieć siebie w akcji na filmie - to ideał. System śledzenia przy 42 km/h robi robotę doskonale, a odporność na upadki daje spokój.

Dla zwykłego turysty, który chce mieć różnorodność ujęć z wakacji? Na dłuższą metę tak sobie. Po tygodniu przeglądałem materiały i miałem 50 ujęć, ale na wszystkich byłem ja. Świetne na Instagram, ale do pokazania świata z powietrza - średnio.

Jeśli interesuje Cię porównanie z konkurencją, napisałem o tym szczegółowo w osobnym artykule o wyborze drona na wakacje bez pilotażu. Znajdziesz tam zestawienie z DJI Neo, DJI Flip i DJI Mini 5 Pro.

Warto też zerknąć na moją recenzję DJI Neo 2, który pojawił się niedługo po HoverAir X1 Pro i zmienił układ sił na rynku dronów autonomicznych.

Jeśli zastanawiasz się nad technologiami do dokumentowania podróży, sprawdź też mój materiał o Ray-Ban Meta po roku użytkowania - okulary z kamerą świetnie uzupełniają drona w codziennym utrwalaniu wspomnień.

Obejrzyj pełny odcinek na YouTube

Obejrzyj na YouTube